Zaloguj sięwasthere-compas

Twoje podróże

2011-07-21 16:19:17 / modyfikacja: 2011-07-23 15:46:31

Wschód Słońca na Diablaku , Fotografia 1161
Wschód Słońca na Diablaku , Fotografia 1160
Wschód Słońca na Diablaku , Fotografia 1159
Nasz orszak samochodowy wyruszył z Bielska po godzinie 22.00. Na szczęście nikt się nie zgubił na szosie i planowo dojechaliśmy na przełęcz Krowiarki. Wyjazd z Bielska można troszkę opóźnić, żeby nie czekać nazbyt długo na wierzchołku na upragnione słońce. Na przełęczy wybierzemy czerwony szlak kierujący prosto na Babią Górę. Prognozowany czas dojścia na szczyt to 2h 30 minut. Jednak nie posiadaliśmy presji czasu, wręcz odwrotnie - przemijający czas działał na naszą korzyść. Dosyć "ostre" przewyższenie na Sokolicę, zaczęło dawać się niektórym we znaki. Kawałek ten prowadzi cały czas lasem, oczywiście o tej porze ciemnym. Sceneria prędzej z dobrego filmu grozy, przyspieszone oddechy, coś trzasnęło z lewej strony, nad borem mała mgiełka.... Wędrując samemu mniemam, że czas wyjścia na Babią Górę w tych warunkach wyniesie około 1h. My z większymi albo mniejszymi przeciwnościami po godzinie zdobywamy Sokolicę. Na wierzchołku rozpoczyna już wystarczająco silnie wiać, wcześniej drzewa hamowały wiatr. Tutaj pierwszy łączny spoczynek. Ze skarpowego urwiska wyłania się zamiar naszej mrocznej wycieczki. Pogoda raczej nie sprzyja porannemu podziwianiu słońca, jednak nasz meteo nie uwzględniał deszczu.

Nasza gromada rozciągła się, każdy preferował osobiste tempo. Na odkrytym terenie widać tylko światełka z czołówek, czasami księżyc przebijał się przez mroczne chmury. Drażniący widok jednakże jest przed nami. Nad Diablakiem zawisły ciemne chmury. Babia Góra naraża nas na próbę. Uzyskujemy Kępę, następnie Gówniak. Mogliśmy podziwiać piękną nocną panoramę Beskidów. Najbliższa okolica śpi, widać tylko kilka świateł, w większości z nadajników podobnych do tego jaki jest na Skrzycznym. Na Gówniaku dopadł nas deszcz, większość osób dopadł już na odkrytym terenie Babiej Góry. Sytuacja znacznie się komplikuje, jednakże niestałość pogody w górach pozostawia cień perspektywy na jej poprawę. W deszczu dochodzimy na szczyt. Stanowimy oczywiście największą ekipę na szczycie. Deszcz ustaje, ale trochę niektórych przemoczył, dlatego przed nami, bolesne minuty wyczekiwania na wschód słońca. Ciemne chmury wiatr przegonił... ...na zachód. Napoje rozgrzewające i pyszny posiłek, także poprawiły nasze humory.

O której to słońce w zasadzie ma się obudzić? W kalendarzu wyczytano, że po 4.00. Niestety chmury w większości przykrywają niebo nad Diablakiem. Niebo już zaczyna zmieniać barwy, robi się coraz jaśniej. Słońce nieśmiało przebłyskuje miedzy chmurami. Robi się coraz widniej i przyjemniej!

Trochę zmarznięci, jednak raczej, z tego co słyszałem, spełnieni idziemy droga powrotną na Przełęcz Krowiarki. W tym momencie słońce jest dla nas łaskawsze i wychodzi ponad nie wysoko osadzone chmury. Babia Góra o tej porze dnia wygląda całkiem inaczej, jest oświetlona, ze wschodu, promieniami słonecznymi.